| Ambasador ostrowieckiego waterpolo |
| Dodano: 2008-03-14, 23:41:38. Przez: Jarosław Słodkiewicz. |
Michał Bar po raz drugi dzięki głosom czytelników „Wiadomości Świętokrzyskich” znalazł się wśród laureatów Plebiscytu na Sportowca Roku. Przed rokiem był piąty, a w tym roku kibice docenili go jeszcze bardziej wybierając czwartym sportowcem naszego regionu. O sukcesach ubiegłego roku, planach na rok 2008 oraz marzeniach na dalsze życie rozmawialiśmy z piłkarzem wodnym KSZO Ostrowiec Św. i reprezentacji Polski tuż po powrocie z kolejnego zgrupowania narodowej kadry.
- Najważniejsze wydarzenia w 2007 roku?
- Przede wszystkim Mistrzostwa Europy Kadetów na Malcie. Co prawda zajęliśmy tam dopiero czternaste miejsce, ale mogliśmy zająć nawet ósme. W decydującym spotkaniu przegraliśmy ze Słowakami dwoma bramki. Ósme miejsce byłoby chyba jednak trochę za wysokie, może trochę niesprawiedliwe. Zajęte miejsce odzwierciedla nasze możliwości. Brałem również udział w Mistrzostwach Europy grupy B seniorów w Manchesterze, gdzie zajęliśmy szóste miejsce, co dało nam osiemnaste miejsce w Europie. Dobry występ zanotowaliśmy również na turnieju w Koszycach, gdzie wygraliśmy, a trzeba powiedzieć, że tam nigdy nie gra się łatwo. Brałem również udział w wielu zgrupowania kadry narodowej. W piłce klubowej za sukces można uznać srebro wywalczone z zespołem KSZO w kategorii junior starszy, który osiągnęliśmy po ciężkiej walce z Łodzią.
- Mimo że jesteś jeszcze w wieku juniora, masz już na koncie wiele występów w kadrze seniorów.
- Trener Edward Kujawa często sięga po młodych zawodników. Dla chłopców w moim wieku jest to naprawdę duża szkoła. Grałem m.in. przeciwko pierwszemu bramkarzowi jednej z najlepszych reprezentacji na świecie – Węgier. Jeszcze nie udało mi się go pokonać, choć podejmowałem próby. Jedną z nich trener pochwalił, a w drugiej trochę się podpaliłem, dając się ponieść ogromnej chęci pokonania go. W tej chwili kadra seniorów została odmłodzona. W wieku seniorskim w zasadzie jest trzech- czterech chłopaków, a resztę stanowią młodzi zawodnicy. W planach jest uruchomienie ścieżki olimpijskiej Londyn 2012 i to właśnie rocznik 1989, z lekką domieszką zawodników trochę starszych ma stanowić trzon reprezentacji. Mamy niezły skład i gramy coraz lepszą piłkę wodną.
- W tym roku kończysz wiek juniora, co dalej z piłką klubową?
- Wiele zależy od tej ścieżki olimpijskiej. Trener Kujawa mocno walczy o powodzenie tego projektu. Jeśli ośrodek szkoleniowy pod Londyn 2012 powstanie w Łodzi, to najprawdopodobniej tam podejmę też studia. Mam cały czas propozycje z Warszawy. Za stolicą przemawia również fakt, że mam tam rodzinę, więc na pewno miałbym trochę łatwiejszy start w nowym mieście. W tej chwili jest tam też dobry klimat dla piłki wodnej, można znaleźć miejsce na dobrej uczelni. Jedyny problem w Warszawie mają z basenem, ale buduje się sporo obiektów, głównie właśnie dla pływaków, po to by stworzyć warunki do trenowania na miejscu. Na razie czekam na konkretne propozycje z obu miast.
- W jakim kierunku chciałbyś się kształcić?
- Myślę o fizjoterapii. Interesuje mnie ten kierunek od dawna. Chyba wzięło się to z własnej obserwacji. Mam przecież w piłce wodnej sporo do czynienia z fizjoterapeutami. Jest to z mojego punktu widzenia bardzo ciekawe zajęcie. Ciekawe wyjazdy, ciągły kontakt ze sportem i co ważne - całkiem niezłe pieniądze. Być może w przyszłości połączę zamiłowanie do piłki wodnej trenując młodzież i będę się również realizował w wyuczonym zawodzie jako fizjoterapeuta.
- A grając w piłkę wodną można zapewnić byt sobie i rodzinie?
- Można, czego przykładem jest kolega z Gorzowa Wielkopolskiego Michał Diakonow, który gra w Hiszpanii. W jego wypadku nie ma mowy o żadnej dodatkowej pracy, koncentruje się wyłącznie na grze. Tam piłka wodna jest na poziomie profesjonalnym i zarabia się pieniądze porównywalne do tych, które otrzymują za swoją grę piłkarze nożni. W Polsce z gry w piłkę wodną nie da się wyżyć, trzeba wyjechać. Już w Niemczech można nieźle zarobić, ale tam trudno jest się dostać do jakiegoś zespołu, bowiem jest ograniczenie do dwóch obcokrajowców w drużynie. Przez Niemcy można się jednak wybić do lepszej ligi. Nasi zawodnicy powoli robią nam na Zachodzie dobrą reklamę, przecierają nam ścieżki, więc nie wykluczam, że być może i mnie uda się kiedyś wyjechać i tam spokojnie kontynuować karierę zawodniczą. Może po studiach, może w trakcie studiów, bo już się dowiadywałem, że takie możliwości istnieją.
- A co jeśli powstanie drużyna seniorów w Ostrowcu Św.?
- Mam nadzieję, że w końcu się tego doczekamy i będziemy mogli wspólnie trenować. Ja kończę wiek juniora po tym sezonie. Rok później mój brat Marcin, Bartek Derlatka, Paweł Domagała. Każdy z nas myśli o podjęciu studiów. W Ostrowcu Św. raczej nie ma możliwości dalszej edukacji dla nas. Może gdyby na WSBiP, wzorem siatkarek, stworzono nam jakiś porządny kierunek, to może decydowalibyśmy się tu zostać. Można by przecież tu stworzyć dobry ośrodek, w oparciu o nasz piękny basen. Bierzmy przykład z Warszawy. Grają w rozgrywkach seniorskich rocznikiem 1989. To fakt, że przegrywają wszystko, ale pobierają niezbędną naukę. To nie jest tak, że od razu ma być złoto. W Pucharze Polski wywalczyliśmy ostatnio brązowe medale, co oznacza, że moglibyśmy powalczyć w rozgrywkach seniorów. Przegrywaliśmy przede wszystkim doświadczeniem, ale za rok lub dwa ci doświadczeni zawodnicy odejdą i wtedy mogłyby znów przyjść dobre lata dla ostrowieckiej dorosłej piłki wodnej.
- Czytelnicy „Wiadomości Świętokrzyskich” już drugi raz docenili cię w Plebiscycie na Sportowca Roku.
- Dwa lata temu sam wypełniałem kupony, gdzie głosowałem na kolegów, ale oczywiście również na siebie. Nie udało się jednak znaleźć w gronie laureatów. Rok temu już sam nie głosowałem, dlatego zaskoczenie było tym większe, że zająłem wysokie piąte miejsce, w gronie m.in. piłkarzy nożnych czy siatkarek, którzy przecież są bardziej popularni. W tym roku zająłem czwarte miejsce. Tym razem ponownie zdecydowałem się zagłosować osobiście i na szczęście nie przyniosło mi to już pecha (śmiech). Szkoda, że nie udało się kolegom z zespołu, choć przeglądając wyniki zauważyłem, że zabrakło im niewiele by również dostać się do dziesiątki. Bartek Derlatka zajął dwunaste miejsce, a Paweł Domagała trzynaste. Szkoda, bo podobnie jak w przypadku Karola Kostrzewy, z którym czytałem ostatnio wywiad w „Wiadomościach”, jestem tylko przedstawicielem zespołu. Zostałem wyróżniony przecież za grę w klubie i reprezentacji. Jeśli mogę coś zaproponować redakcji „Wiadomości”, to sugerowałbym stworzenie w przyszłym roku dodatkowej kategorii do plebiscytu, w której kibice mogliby również nagrodzić najlepszy zespół naszego regionu. Ja pracuję dla drużyny, a drużyna pracuje na mój sukces, ale to właśnie wspólnie z kolegami z zespołu walczę o medale. Taka kategoria byłaby na pewno ciekawa. Wracając do mojego wyniku za ubiegły rok, szczerze zapewniam że jestem naprawdę zaskoczony, że zająłem tak wysokie miejsce. Pływacy swoimi wynikami pokazali w tym roku, że będą groźni i byli, bo kilku medalistów znalazło miejsce w dziesiątce. Zasłużony triumf Justyny Hampel, która może się pochwalić najlepszymi osiągnięciami spośród sportowców naszego miasta. Cieszę się również z sukcesu pana Józefa Różalskiego, bo to jeden z moich pierwszych trenerów. Uczeń jeszcze nie przerósł mistrza (śmiech), jednak jestem pełen podziwu dla pana Józefa. Jeśli w tym wieku będę pływał na takim poziomie, to będę z siebie dumny. Na wysokim poziomie dzięki braciom Wosikom stoi również bieganie. Bardzo lubiana jest również w Ostrowcu Św. Ania Skrzypczak, obok której sukcesów nie można przecież przejść obojętnie, bo jest szachistką o coraz mocniej brzmiącym nazwisku w naszym kraju. Jestem bardzo zadowolony zarówno z osiągniętego wyniku, ale również z balu, podczas którego uhonorowano najpopularniejszych sportowców. W tym roku mogłem zostać dłużej, więc mogę ocenić organizację balu i wystawiam wysoką ocenę.
- Z pewnością liczysz również przynajmniej na powtórzenie wyniku za rok. Na czym zatem, jeśli mogę w ten sposób zapytać, możesz oprzeć swój optymizm na 2008 rok?
- Czekałem na to pytanie (śmiech), bo tu jest naprawdę sporo do powiedzenia. Na początek powiem, że liczę w końcu na sukces w piłce klubowej. Zaczęło się wspaniale, od wygranego turnieju w Łodzi i mam nadzieję, że skończy się równie wspaniale, mimo słabszej postawy w drugim turnieju. Mamy drugie miejsce z taką samą ilością punktów co lider, więc nic jeszcze nie jest stracone. Mamy młody, ale naprawdę już dobry zespół i może w końcu uda mi się wywalczyć złoto wspólnie z KSZO w zawodach rangi mistrzostw kraju, co byłoby ukoronowaniem moich juniorskich występów w Ostrowcu Św. Jeśli chodzi natomiast o występy w narodowej kadrze to przed nami eliminacje do Mistrzostw Europy grupy B seniorów. W planach jest również turniej w okresie świątecznym w Portugalii, gdzie wystąpią takie zespoły jak Serbia, Niemcy, Anglia. To byłby wspaniały wyjazd, również od strony czysto turystycznej. Później będzie również turniej w Gorzowie Wlkp., ale będę zmuszony z niego zrezygnować, bo będę w tym czasie zdawał maturę. Później kolejny turniej na Węgrzech, a po drodze jeszcze wiele zgrupowań i Interliga, gdzie również wystąpimy składem reprezentacji kraju. Na 2008 rok mam dwa cele – wygrać Mistrzostwa Polski Juniorów Starszych z KSZO i eliminacje do Mistrzostw Europy z kadrą, a jeśli się uda, to kolejnym krokiem będą eliminacje do Mistrzostw Świata w Brazylii. Jeśli uda się to zrealizować, to będę już chyba spełniony w piłce wodnej, bo zaliczyć mistrzostwa globu i do tego w Brazylii, to byłoby już coś wielkiego. Mam nadzieję, że gdy rozpocznie się głosowanie w IX Plebiscycie na Sportowca Roku 2008, to tych sukcesów będzie już na moim koncie przynajmniej kilka i jeśli zostaną docenione przez czytelników, to ponownie spotkamy się na balu (śmiech).
- I tego ci życzę, dziękując za rozmowę.
Źródło: Wiadomości Świętokrzyskie |
|